Hem » Okategoriserade » Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne. Lecząc psychikę, możemy leczyć ciało.

Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne. Lecząc psychikę, możemy leczyć ciało.

Choroby psychosomatyczne chorobami XXI wieku?

Choroby psychosomatyczne chorobami XXI wieku? Wydaje się, że umysł i ciało tworzą absolutną symbiozę. Jeśli masz zdrowy umysł, to i twoje ciało ma się dobrze. I odwrotnie, kiedy ciało jest zdrowe, to i umysł ma się dobrze. Jednak wśród nas żyją ludzie – nazywam ich „ludźmi wyzwań” – u których opisana zależność nie występuje. To paradoks XXI wieku. W jakim punkcie medycyny jesteśmy?

W ciągu ostatnich trzydziestu lat, tak jak w dziedzinie informatyki, również w medycynie dokonała się wielka rewolucja. O ile ta pierwsza była na ustach całego świata, druga rozgrywała się w cieniu. Przykłady na potwierdzenie tego stanu rzeczy można mnożyć… W tym samym roku, 1992, w którym wysłano pierwszego SMS-a, powstała szczepionka przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu A. Kiedy w 1998 roku zamieniliśmy kasety VHS na płyty DVD, James Thomson nazywany „pionierem biologicznego kreacjonizmu”, wyizolował komórki macierzyste. W 2005 roku pokolenie Y żyło serwisem YouTube, a świat medyczny oklaskiwał pierwszą częściową transplantację twarzy. Kiedy w 2007 roku marzyliśmy o iPhonie Steve´a Jobsa, dla pacjentów ze zwyrodnieniem siatkówki pojawiła się nadzieja w postaci protezy wzrokowej, którą było bioniczne oko Argus II.

To jednak nie wszystko. W ciągu ostatnich trzech dekad wynaleziono nowe szczepionki, nowe antybiotyki i nowe narzędzia diagnostyczne. Czas pozwolił nam także zrewidować niektóre teorie. Okazało się, że wielu noblistów zostało nagrodzonych przez pomyłkę, a właściwie dlatego, że ich idee na ówczesne czasy były rewolucyjne i wydawały się wiarygodne. I tak w 1959 roku Severo Ochoa de Albornoz i Arthur Kornberg otrzymali Nagrodę Nobla za nieprawdziwą interpretację naszej dziedziczności. Według ich oceny enzym polinukleotyd fosforylazy był odpowiedzialny za produkcję RNS, w rzeczywistości jest to enzym polimeraza RNA. Jak widać, dzisiejsza medycyna zaprzecza temu, co naukowcy wymyślili wcześniej. Dzięki rozwojowi nowych technologii medycyna wymagała od lekarzy wąskich specjalizacji. Tylko wtedy można było dogłębnie i perfekcyjni opanować przynajmniej jej część. Powstały biotechnologia, biofizyka, inżynieria genetyczna – zupełnie nowe dziedziny związane ze zjawiskami chemicznymi i genetycznymi zachodzącymi w komórce. Zostaliśmy z nimi skonfrontowani podczas ostatniej pandemii COVID-19. Codziennie, od rana do wieczora, media pokazywały nam kolorowe obrazy wirusa SARS-Cov-2 przypominające kosmiczny pojazd z Gwiezdnych wojen George´a Lucasa. Biotechnolodzy na całym świecie prześcigali się w dokładnym poznaniu jego budowy, a szczególnie enzymów umożliwiających transport wirusa do ludzkiej komórki, a w zasadzie jądra, oraz procesów transkrypcji RNA i możliwości jej zahamowania.

Oczy otworzyła nam również genetyka i powiedziała wiele o procesach zmian w chromosomach, ich wpływie na choroby i dziedziczenie. Medycyna odkrywa wciąż nowe enzymy, hormony, cytokiny, bada mechanizmy chorób genetycznych i autoimmunologicznych. Do tych nowo poznanych patomechanizmów chorób firmy farmaceutyczne równolegle dostosowują nowe leki i szczepionki. Rewolucją w dziedzinie farmakoterapii są leki biologiczne, które mogą naśladować funkcje prawidłowych białek ludzkich i działają na poziomie mitochondriów w DNA komórki. Zaczęła się nowa era leczenia przyczynowego chorób, a nie – jak miało to miejsce dotąd – leczenia ich skutków lub tylko łagodzenia objawów. W XXI wieku pojęliśmy, że nowoczesna medycyna zmienia się już na najbardziej pierwotnym poziomie relacji lekarz-pacjent. Pomiędzy tymi dwiema osobami musi znaleźć się miejsce na empatię> bariery po obu stronach powinny zniknąć. Kiedy relacja stanowi układ przyjacielski, pozwala lepiej zrozumieć człowieka, poznać jego psychikę, która odgrywa ogromną rolę w diagnostyce i leczeniu chorób. Dystans nie pomaga „wejść” w sytuację człowieka i poznać jego schorzenia do końca. Jeśli nie zbliżymy się do pacjenta, nie odkryjemy wielu chorób, które bardzo często mają w obecnych czasach źródło w sferze psychicznej człowieka i w jego sytuacji życiowej.

Zadajmy sobie kluczowe pytanie: czy lecząc psychikę, możemy również leczyć ciało, albo czy lecząc ciało, możemy poprawić kondycję psychiczną? Nie jest to łatwe. Z jednej strony nie ulega wątpliwości, że człowiek stanowi całość. Potrafi nawet sam wyleczyć pewne swoje dolegliwości, ale istnieją również takie choroby psychosomatyczne, w których przypadku głowa nie jest w stanie zapanować nad ciałem. To współczesny paradoks. Powinniśmy powiedzieć, że umysł i ciało pozostają w absolutnej symbiozie – jeśli mamy zdrowy umysł, to i ciało ma się dobrze. Na to wskazuje logika. Jednak w XXI wieku u ludzi, których nazywam „ludźmi wyzwań”, występuje nowy typ chorób zwanych psychosomatycznymi. W których opisana zależność nie ma zastosowania. Ludzki mózg, który każdego dnia przyswaja 34 gigabajty informacji – odpowiednik 100 tysięcy słów, nie jest w stanie zapanować nad ciałem. To tutaj zawiesza się, przegrzewa i resetuje. Musimy pamiętać, że każdy z nas tylko do pewnego momentu zachowuje kontrolę nad swoim ciałem i psychiką, a stres, którego doświadcza „człowiek współczesny”, sprawił, że granica między kontrolą a jej utratą jest cieńsza niż kiedykolwiek.

Niektórzy z nas zbyt wysoko stawiają sobie poprzeczkę – wdrapują się po szczeblach kariery w korporacjach, przejmują firmy po rodzicach lub od zera zakładają własne biznesy. To są ci młodzi i ambitni, którzy ciągle prą do przodu. Wielu z nich pracuje w dziedzinie IT, zajmuje się nowymi przekaźnikami wiedzy informatycznej, są wśród nich też prezesi i przedsiębiorcy. No właśnie – „ludzie wyzwań”, czyli elity, ale w szerokim pojęciu. Z różnych pięter korporacji. Większość z nich dopiero zaczyna i marzy o karierze, czyli są to tzw. Orki. Ci którymi inni orzą. Żądne uznania „orki” pną się coraz to wyżej i wyżej, a przy tym najbardziej cierpią. Korporacje działają na nich morderczo. Jeszcze w XIX wieku ludzie od rana do wieczora pracowali przy taśmie produkcyjnej. Może to było nudne i monotonne, ale nie tak obciążające. Dzisiaj jeden pracownik ma dziesięć taśm do obsłużenia, a one muszą się ze sobą zgrać. Przy wykorzystaniu komputera musi kontrolować cały proces produkcji, co przekłada się na duże obciążenie umysłu i zmysłów. Kiedy naszym światem całkowicie będzie rządzić sztuczna inteligencja, psychosomatyka przestanie być elitarna. Stanie się chorobą powszechną…

Do tej pory chorobami cywilizacyjnymi nazywaliśmy nadciśnienie, otyłość i cukrzycę. Teraz dołączyły do nich nowe, które nazywam: „chorobami wyzwań”. Z chorobami cywilizacyjnymi mają jednak wspólny mianownik: są związane ze zmianą naszego stylu życia. Z tym, że staliśmy się pokoleniem trzech krzeseł: biurowego, samochodowego i fotela przed telewizorem, a nasza dieta bazuje na produktach pełnych konserwantów, hormonów, wypełniaczy, które zmieniają mikroflorę jelitową. W obecnych czasach większość z nas, zaczynając od pani na poczcie, po prezesa firmy, kojarzy swoje miejsce pracy z siedzeniem przed laptopem. Żywienie hybrydowe to kolejny kataklizm. Skąd nasz organizm ma mieć enzymy trawienne na emulgator E325 (mleczan sodu)? To my wymyśliliśmy dodatek do żywności konserwujący mięso, nie zrobiła tego natura. To dlatego tak wielu z nas ma problemy z trawieniem. Wątroba sztucznych dodatków nie przerobi, a nerka ich nie przefiltruje. Nie rozłoży do końca leków i suplementów diety, których nadużywamy. Będą się więc, nieprzetworzone, gromadziły we krwi działając toksycznie na cały organizm. A obciążona wątroba, pracując wolniej, zacznie się otłuszczać. I powstanie kolejny problem.

Medycyna próbuje przyjść nam z pomocą – opracowywane są najnowsze leki zwane biologicznymi. Są pierwszymi, które mają zdolność wnikania w strukturę komórki, w jej mitochondria, a konkretnie w strukturę DNA. Zaszliśmy tak daleko, że te leki działają selektywnie. Z każdym rokiem powstaje około dziesięciu nowych medykamentów tego typu. Dopasowywane są do przeciwciał produkowanych przez organizm w chorobach z autoagresji. Czyli autoimmuniologicznych, w których nasz układ immunologiczny, zamiast walczyć ze światem zewnętrznym> z bakteriami, wirusami, alergenami czy innymi toksynami, walczy z samym sobą. To kwadratura koła.

Nadal nie znamy odpowiedzi na podstawowe pytanie: dlaczego. Dlaczego w przebiegu reumatoidalnego zapalenia stawów tworzymy przeciwciała przeciw własnym stawom? Albo dlaczego organizm chorych na bielactwo produkuje przeciwciała przeciwko własnemu barwnikowi skóry – melaninie. Wreszcie: dlaczego łuszczyca pojawia się po silnym przeżyciu emocjonalnym? Coraz więcej naukowców przychyla się do tezy, że choroby z autoagresji mogą mieć związek z naszym stylem życia. Stres wywrócił ludzkie życie do góry nogami, a nas, lekarzy, zmusił do nowego holistycznego spojrzenia na pacjenta. W końcu psyche i soma są ze sobą nierozerwalnie związane i wzajemnie na siebie wpływają, a ich oddziaływania kierują się prawami nowej cywilizacji.

Ewa Kempisty-Jeznach. „Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne”, Warszawa 2021.

Kommentera

Fyll i dina uppgifter nedan eller klicka på en ikon för att logga in:

WordPress.com-logga

Du kommenterar med ditt WordPress.com-konto. Logga ut /  Ändra )

Google-foto

Du kommenterar med ditt Google-konto. Logga ut /  Ändra )

Twitter-bild

Du kommenterar med ditt Twitter-konto. Logga ut /  Ändra )

Facebook-foto

Du kommenterar med ditt Facebook-konto. Logga ut /  Ändra )

Ansluter till %s