Saker vi aldrig gjorde är det vi ångrar mest i livet

Kanske kan vi lära av varandras misstag, så att vi slipper ångra oss när våra dagar är till ända? Jag bestämde mig för att ta reda på vad folk upplever som sina största misstag i livet.

Livet. Det är dagarna som kom och gick. Men också besluten vi fattade och sakerna vi gjorde. Det vi valde bort och det vi inte tog oss tid för. Vad som var rätt eller fel vet vi först i efterhand. Nog är det värt ett försök att få svar på det?

Till min hjälp tog jag drygt 1000 slumpmässigt utvalda svenskar i åldrarna 18-79 ur Novus panel som svarade på frågan ”Vad ångrar du mest i livet så här långt?” Innan jag går närmare in på de fem vanligaste temana kan jag avslöja att de har en genomgående röd tråd: vad vi inte har gjort.

Högst upp på listan över vad folk ångrar mest i livet hamnar relationer, som nämndes av 24 procent, nästan en fjärdedel av alla människor. Relationer de inte vågat satsa på, inte prioriterat. Att inte ha bildat familj. Relationer de inte vågat bryta upp från. Nära och kära de inte gett mer tid, inte lät veta hur mycket de betyder, saker de aldrig sa.

Strax därefter kommer vägvalen i livet, i sammanlagt nästan 23 procent av svaren. Yrkena de valde bort. Drömmarna om att byta riktning, flytta, testa något nytt, som stannade vid just drömmar. Påfallande ofta också utbildningarna de inte gick, konstaterar professorn…

Tredjeplatsen, drygt 11 procent av svaren, utgörs av allt det där som inte riktigt låter sig entydigt definieras. Människor ångrar att de inte utvecklat fler intressen, inte gjort fler saker. Önskar att de hade upplevt mer, lärt sig mer, utforskat och gjort mer av livet på det stora hela.

Precis lika många, lite mer än 11 procent av alla människor, ångrar att de inte månat mer om sin egen hälsa och sitt välmående, som alltså hamnar på en delad tredjeplats. De önskar att de hade underhållit kroppen bättre, kollat upp och åtgärdat kroppsliga problem i tid. Eller ser som sitt största misstag att de inte gett mer näring till sin psykiska hälsa, kanske bett om hjälp.

Strax därefter, som femte vanligaste tema, hamnar att stå upp för sig själva. Drygt 10 procent ångrar allra mest att de inte röt ifrån, att de lät någon trampa på dem, att de inte sa tydligt hur de kände. Att de inte vågade vara sig själva, vara sanna och ta plats.

Män ångrar vägvalen och sakerna de inte gjorde lite mer, medan kvinnor i lite större utsträckning ångrar att de inte stått upp för sig själva. Äldre nämner också vägval lite oftare, yngre i stället relationer. Men på det stora hela är rangordningen densamma.

Bland svaren finns också klavertramp, pinsamheter, illa genomtänkta beslut och förhastade köp. Men de ångrade handlingarna är långt färre än alla de saker vi ångrar att vi inte gjorde.

Lärdomen? When in doubt – gör det. Låt inte osäkerhet eller rädsla för att det ska bli fel stoppa dig, den största osäkerheten är den du får leva med om du inte vågade eller försökte, att aldrig få veta vad det kunde ha blivit.

Jag samkörde också svaren med folks lycka och deras stress och oro på varsin skala 1-10. I genomsnitt var både lyckan lägst och stressen och oron högst bland dem som ångrar vad de inte gjort i sina relationer och dem som inte månat om hälsan och det egna måendet.

Kanske verkar det självklart nu när du läser det, att just de anledningarna att ångra sig har så stor påverkan på våra liv? Och kanske är det just därför vi inte riktigt ser dem, för att de finns där hela tiden framför våra ögon, i bakgrunden till allt annat som flyger förbi och distraherar oss.

Livet är dagarna som kom och gick. Vad tänker du göra i dag?

Micael Dahlen, ”Saker vi aldrig gjorde är det vi ångrar mest i livet”,

Svenska Dagbladet, Fredag 3 februari 2023

Doświadczenie stresu zmniejsza się wraz z wiekiem

Wyniki ostatnich badań prowadzonych przez Davida Almeide, profesora rozwoju człowieka i badan nad rodzina w Penn State, wykazały, że liczba codziennych stresorów i reaktywność ludzi na codzienne stresory zmniejsza się wraz z wiekiem. Odkrycia te zostały opublikowane w czasopiśmie ”Developmental Psychology”.

Jest coś w starzeniu się, co prowadzi do mniejszej liczby stresorów. Mogą to być rodzaje ról społecznych, które pełnimy w miarę starzenia się. Jako młodsi ludzie możemy więcej żonglować, w tym pracą, rodziną i domem, a to wszystko powoduje codzienne stresy. Ale wraz z wiekiem zmieniają się nasze role społeczne i motywacje. Starsi ludzie mówią o chęci maksymalizacji i cieszenia się czasem, który mają – zauważa prof. Almeida.

Zespól badawczy wykorzystał dane z National Study of Daily Experiences (NSDE), ogólnokrajowego badania prowadzonego przez Almeide z Penn State, w ramach którego zebrano obszerne dane na temat codziennego życia z ponad 40 tys. dni z życia ponad 3 tys. dorosłych w ciągu 20 lat, począwszy od 1995 r. W chwili rozpoczęcia badania respondenci byli w wieku od 25 do 74 lat i zostali zaproszeni do udziału w NSDE w ramach większego projektu Midlife in the United States (MIDUS), kierowanego przez University of Wisconsin – Madison Institute on Aging.

Badacze odnotowali spadek skutków codziennego stresu zarówno co do liczby zgłaszanych stresorów codziennych, jak i reaktywności emocjonalnej na nie. Na przykład 25-latkowie zgłaszali stresory prawie w 50 proc. wszystkich dni, podczas gdy 70-latkowie jedynie w przypadku 30 proc. Oprócz spadku liczby zgłaszanych codziennych stresorów, Almeida i zespól badawczy odkryli również, że wraz z wiekiem ludzie są mniej reaktywni emocjonalnie na codzienne czynniki stresowe. 25 latek jest znacznie bardziej zrzędliwy w dni, w których doświadcza stresu, ale z wiekiem naprawdę odkrywa, jak zmniejszyć poddawanie się nim – mówi autor badania. I dodaje, że codzienny stres stale spada aż do połowy 50 r.ż… Naukowcy zauważyli także, że starszy wiek, do późnych lat 60. i wczesnych 70., może przynieść więcej wyzwań i niewielki wzrost przypadków codziennego stresu.

Starzenie się w wieku od 35 do 65 lat bardzo różni się od starzenia się w wieku od 65 do 95 lat. Zaczęliśmy już to dostrzegać w danych, ale kolejna runda ich gromadzenia i analizy pozwoli nam jeszcze lepiej zrozumieć, jak to wygląda – podsumowuje Almeida.

Gazeta Lekarska, Nauka w pigułce, Nr 12/01, Grudzień/Styczeń 2022/2023.

Jak być szczęśliwym?

Ludzie szczęśliwi żyją dłużej i zdrowiej się odżywiają – twierdzi norweska badaczka Ragnhild Bang Nes, która przez ponad 16 lat prowadziła badania nad szczęściem.

W swojej książce ”Cudowna kuracja. Jak stać się szczęśliwym w 31 dni” przyznaje że za 80 proc. długotrwałego szczęścia odpowiedzialne są geny, co nie oznacza, że jego osiągniecie zależy wyłącznie od nich.

Ragnhild Bang Nes jest psychologiem. Tłumaczy, jak korzystać z doświadczeń naukowców, aby stać się szczęśliwym. Można to osiągnąć, nie tylko czerpiąc z małych przyjemności, praktykując hedonistyczne podejście do życia.

Mamy tez szczęście eudaimoniczne, które podkreśla etyczne walory doświadczenia życiowego – twierdzi Ragnhild Bang.

Podkreśla, że dobrostan to zmniejszone ryzyko problemów ze zdrowiem psychicznym i poprawa funkcjonowania układu immunologicznego. Odczuwanie radości/szczęścia dobrze wpływa na zmniejszenie fizycznych i biologicznych skutków stresu, co wynika z działania układu współczulnego i przekłada się na wydłużenie życia.

Jedno z badan, które objęło mieszkańców USA, pokazało, że odczuwanie dobrostanu miało wpływ na wydłużenie życia prawie o 5 lat.

Niektóre badania pokazują, że może to być nawet 7–8 lat – mówi badaczka.      Z kolei badania na bliźniętach prowadzone w Norwegii wykazały, że niektórzy ludzie są bardziej predysponowani do odczuwania szczęścia.

Trudno oczekiwać, że powstanie jakieś jedno lekarstwo, które będzie pasowało wszystkim.

Ważne jest, aby sposób na szczęście dostosowywać do siebie – podkreśla norweska badaczka.

Dodaje jednak, że jej zespól opracował 5 tematów, które mogą być uniwersalne dla osiągniecia szczęścia:

  • łączenie się w dobre relacje z innymi,
  • bycie aktywnym,
  • uważność,
  • ciągłe uczenie się,
  • dawanie.

Źródło: Nauka w Polsce, Gazeta Lekarska, Grudzień/Styczeń, 2022/2023.

Panie doktorze, moje dziecko ma coś w nosie

Dzisiaj miałem przyjemność spotkać w przychodni młodych rodziców z dwójką dzieci: 3-letnią dziewczynką i 6 letnim chłopcem.

Sympatyczna szwedzka rodzina przyszła na wizytę do swojego lekarza rodzinnego z powodu ciała obcego w nosie uroczej małej dziewczynki.

Jak się okazało dzieci nie mogły być w przedszkolu z powodu przeziębienia i dlatego zostały w domu pod opieką rodziców.

Rodzeństwo bawiło się w swoim pokoju aż do momentu, kiedy chłopiec poinformował rodziców, że młodsza siostra włożyła do nosa paciorek z naszyjnika (który sama zrobiła w przedszkolu).

Nie pierwsze to ani ostatnie takie zdarzenie, kiedy przedsiębiorcze i pomysłowe dzieci eksplorują samodzielnie otaczający świat a nawet swoje ciało.

Oczywiście medycyna zna różne przypadki, kiedy w otworach naturalnych organizmu ludzkiego znajdowane są przedmioty określane fachowym językiem medycznym: „ciała obce”.

W przypadku ciała obcego w nosie (zwykle dzieci w wieku 2-5 lat) lub w uchu pacjenci szukają pomocy u lekarzy rodzinnych lub laryngologów.

Tak też się stało w przypadku sympatycznej rodziny szwedzkiej. Rodzice w dobrym nastroju ze swoimi pociechami ciekawymi wizyty u pana doktora przyszli dzisiaj do przychodni.

Mała pacjentka nie sprawiała trudności w czasie badania i usuwania – jak się okazało – nie jednego, ale dwóch paciorków, znajdujących się w prawym nozdrzu.

W czasie badania (rynoskopia przednia – wziernikowanie nosa) stwierdziłem, że w nozdrzu prawym znajduje się cylindryczny paciorek koloru beżowego. Najpierw próbowałem bezskutecznie „wyssać” paciorek przy użyciu ssaka laryngologicznego. Następnie – przy użyciu kleszczyków laryngologicznych – skutecznie usunąłem najpierw jeden paciorek (pomarańczowy), a potem drugi (brązowy).

W nosie znajduje się zwykle takie ciała obce jak: małe klocki Lego, fragmenty zabawek, kamienie, papier, patyki, pestki, itp.

W przypadkach trudniejszych (duże ciała obce zaklinowane głęboko w nosie i zatykające nozdrze przez dłuższy czas) konieczny jest zabieg w znieczuleniu ogólnym przeprowadzony w klinice otolaryngologicznej.

Spaleni pracą

Wypalenie zawodowe zostało uwzględnione w najnowszej wersji międzynarodowej klasyfikacji chorób i zaburzeń jako stan wskazujący na potrzebę udzielenia doświadczającej go osobie profesjonalnej pomocy medycznej lub psychologicznej.

Z psychologiem dr Magdaleną Miotk-Mrozowską rozmawia Maja Erdmann

Jak odróżnić wypalenie zawodowe od zwykłego zmęczenia pracą?

Istotą wypalenia zawodowego są trudności z radzeniem sobie ze stresem związanym z pracą, które utrzymują się przez dłuższy czas. To sygnały, które płyną z naszego ciała – takie jak męczliwość, zmiany apetytu, trudności ze snem lub nadmierna senność. Zmienia się także samopoczucie psychiczne – występuje utrata satysfakcji z wykonywanej pracy i brak motywacji do niej, poczucie frustracji, nadmierny krytycyzm, ale także poczucie rezygnacji czy zniechęcenia. Początkowo objawy te bardzo często bywają bagatelizowane i traktowane jako zwykłe zmęczenie. Różnica polega na tym, że odpoczynek nie przynosi poprawy.

Czy są profesje, w których wypalenie zawodowe przychodzi szybciej niż w innych?

Najbardziej zagrożone ryzykiem wypalenia zawodowego są osoby wykonujące tzw. zawody pomocowe, czyli zajmujące się szeroko pojętą pracą na rzecz innych: pracownicy systemu ochrony zdrowia somatycznego i psychicznego, oświaty, opieki społecznej, a także przedstawiciele służb mundurowych czy osoby pełniące funkcje kierownicze. Wypalenie pojawia się także w związku z brakiem satysfakcji z pracy czy dysproporcją między nakładem pracy a wysokością zarobków. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na pojawienie się wypalenia zawodowego może być monotonność wykonywanych obowiązków zawodowych.

Czy wypalenie zawodowe szybciej pojawia się, gdy pracujemy zdalnie, bez bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem?

Okres pandemii ujawnił ciekawą specyfikę funkcjonowania zawodowego człowieka. Z jednej strony praca zdalna i brak bezpośredniego kontaktu z innymi rzeczywiście może powodować nasilenie niektórych objawów wypalenia zawodowego. Reorganizacja systemu pracy wymuszona pandemią zaowocowała jednak zmianami w postawach ludzi. Okazuje się, że wiele osób w pewnym sensie uporządkowało swój system wartości, przewracając znaczenie relacji rodzinnych i własnego samopoczucia. W ciągu wielu lat przywykliśmy do stawiania pracy zawodowej na pierwszym miejscu, często kosztem samego siebie i swojego życia rodzinnego. Pandemia pomogła nam to zrównoważyć. Wiąże się to ze zwiększeniem znaczenia elastyczności grafiku czynności zawodowych w ocenie pracowników.

W jaki sposób szefowie mogą chronić swoich pracowników przed tym zjawiskiem?

Jednym z najważniejszych czynników wywołujących stres u pracowników jest obawa o stabilność zatrudnienia. W ostatnich latach dominującą formą zatrudnienia jest praca kontraktowa. Warto więc zadbać o to, by jej warunki dawały pracownikowi poczucie stabilności. Kolejnym istotnym czynnikiem jest poczucie satysfakcji z wykonywanych obowiązków zawodowych. Będąc w roli przełożonego, warto zadać sobie pytanie o system motywacyjny. Wcale nie mam tu na myśli wyłącznie motywacji materialnej. Wielu pracownikom brakuje docenienia pracy w postaci zwykłego „dobrego słowa”, zauważania i doceniania wysiłków czy rezultatów pracy na bieżąco.

A co może zrobić sam pracownik?

Punktem wyjścia jest refleksja nad swoją aktywnością zawodową i pozostałymi obszarami swojego życia. Wiele osób zwraca się po pomoc psychologiczną czy psychiatryczną w momencie, gdy tracą poczucie kontroli nad własnym życiem, czują zmęczenie, bezradność i rozczarowanie. Często wynika to z zagubienia pomiędzy różnymi obszarami egzystencji przy jednoczesnej chęci ogarniania wszystkiego perfekcyjnie. Warto więc przyjrzeć się proporcjom życia zawodowego względem życia osobistego, rodzinnego czy obszaru odpoczynku i pasji. Początek pracy psychologicznej często obejmuje pomoc w uporządkowaniu życia w każdym jego aspekcie.

Czy istnieją jakieś techniki, które możemy stosować samodzielnie, by nie dopuścić do wypalenia zawodowego?

Warto uczyć się uważności na własne ciało. Gdy czujemy, że wysyła ono jakiś komunikat (np. nieharmonijny oddech czy przyspieszone bicie serca), zadajemy sobie trzy krótkie pytania:

  1. Co teraz czuję? Czy towarzyszy mi lęk, czy może czuję złość albo bezradność?
  2. Co teraz dzieje się wokół mnie? Czy to, co się dzieje, uzasadnia to, co czuję? Jeśli mam przed sobą kolejne zbyt trudne zadanie w pracy i zdenerwowanego szefa, nic dziwnego, że czuję stres.
  3. Czego potrzebuję, co mogę realnie zrobić w tej sytuacji? Tutaj konieczne jest uwzględnienie z jednej strony tego, co byłoby najkorzystniejsze dla nas (np. odmowa wykonania zadania), ale z drugiej – realiów (jeśli dotychczas godziłem się na zbyt wiele obowiązków, mogę teraz przyjąć zadanie, ale docelowo potrzebuję przeorganizować i urealnić czas pracy, a może nauczyć się asertywności w rozmowie z szefem).

Mam świadomość, że wydaje się to długotrwałą procedurą, a w pracy zwykle nie mamy zbyt dużo czasu. Jeśli jednak stopniowo nauczymy się poszczególnych elementów tej strategii, analiza będzie przebiegać intuicyjnie i bardzo szybko. W wypracowaniu takiego sposobu uważności na siebie samego pomóc może psycholog czy psychoterapeuta, a nabycie tej umiejętności pomoże uchronić się nie tylko przed wypaleniem zawodowym, ale także ułatwi nam życie w wielu obszarach.

Świat Zdrowia, „Spaleni pracą”, wrzesień 2022.

Legalizacja marihuany?

Stawiam tezę: legalizacja marihuany prowadzi do jej zwiększonego używania.  Wraz z przemysłem tytoniowym i alkoholowym powstaje nowy przemysł konopii indyjskich i marihuany. Przemysł, który zrobi wszystko, aby zmaksymalizować swoje zyski, nawet kosztem zdrowia publicznego.

Kiedy produkt taki jak konopie indyjskie i marihuana zostaje zalegalizowany, zostaje również skomercjalizowany. Powstaje branża z firmami nastawionymi na zysk we wszystkim, od uprawy i produkcji po dystrybucję i sprzedaż detaliczną. Stało się to w Ameryce Północnej i dzieje się teraz w Europie. Jak dotąd komercyjna marihuana w Europie jest wykorzystywana prawie wyłącznie do różnego rodzaju zastosowań kosmetycznych i leczniczych.

Przemysł produkcji i dystrybucji marihuany działa według tej samej logiki i metod, które znamy z przemysłu tytoniowego i alkoholowego. Dzięki spektrum nowych produktów i uwodzicielskiej reklamie branża chce wypromować różne produkty pochodzące z konopi indyjskich i dotrzeć do nowych grup docelowych.

Legalizacja uprawy konopi indyjskich i używania marihuany ma na celu zmianę stylu życia na przyjazny marihuanie stosowanej w celach leczniczych i rekreacyjnych.

Zwolennicy legalizacji twierdza, że jest to sposób na powstrzymanie przestępczości zorganizowanej. Z krajów i stanów USA, które zalegalizowały marihuanę, możemy się dowiedzieć, że nielegalny rynek wcale nie zniknie. Zamiast tego powstają dwa rynki marihuany. Rynek nielegalny może się zmniejszyć, ale ogólny rynek marihuany (legalny plus nielegalny) i używanie przez ludzi tego narkotyku znacznie wzrasta.

Na przykład używanie marihuany w Kolorado i Kanadzie jest dziś 10 razy wyższe niż w Szwecji. Podczas gdy około 17% osób w wieku 18-25 lat i 10% dorosłej populacji w Kolorado używa marihuany codziennie lub prawie codziennie, zaledwie 1% w Szwecji używało marihuany w ciągu ostatniego miesiąca. Wraz ze zwiększonym spożyciem wzrastają szkodliwe skutki używania tego narkotyku.

Globalny rynek konopi indyjskich oraz marihuany obraca dużymi kwotami, które mają również gwałtownie wzrosnąć, jeśli kolejne kraje zalegalizują marihuanę. W dłuższej perspektywie branża ta widzi możliwości dalszego wzrostu, podczas gdy giganci alkoholowi i tytoniowi inwestują w przemysl marihuany.

Wszyscy niezdecydowani w sprawie legalizacji marihuany powinni wziąć pod uwagę fakt, że przemysł marihuany w Europie, podobnie jak w USA, używa tak zwanej marihuany medycznej jako otwieracza drzwi do gabinetów decydentów. Owszem istnieją medyczne zastosowania kannabinoidów – ale dowody są ograniczone do kilku stanów chorobowych i dlatego nie jest uzasadnione przepisywanie ich na szeroką skalę. Badania naukowe wskazują na umiarkowaną skuteczność marihuany w leczeniu przewlekłego bólu i spastyczności mięśni.                

Większość krajów postkomunistycznych oraz kraje skandynawskie są aktualnie jedynymi państwami w UE, w których posiadanie marihuany jest przestępstwem zagrożonym karą więzienia.

Legalizacja w Szwecji uprawy konopi indyjskich i używania marihuany prawdopodobnie doprowadziłaby do gwałtownego wzrostu konsumpcji. Oznacza to, że nadal mielibyśmy nielegalny rynek, ale na dodatek mielibyśmy znaczący rynek legalny. Przemysł tytoniowy i alkoholowy mają na sumieniu wiele ludzkich cierpień. Dodanie kolejnej legalnej, komercyjnej branży do listy uzależnień stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego.

Debata nad kwestią etyki spożycia i legalizacji marihuany nabiera znaczenia w USA i wielu krajach europejskich, w tym w Polsce. Związane jest to z czynną rolą ruchów oraz ugrupowań politycznych, w których interesie leży coraz częściej status prawny legalizacji marihuany oraz odbiór społeczny tego narkotyku.

Marihuana – susz pozyskiwany z roślin z rodzaju konopi indyjskich (Cannabis), zawierający substancje psychoaktywne, stosowany głównie w celach rekreacyjnych i leczniczych.

Marihuana oddziałuje zarówno na psychikę, jak i cały ustrój człowieka. Powoduje tzw. „haj” lub uczucie „skamienienia”.

W zależności od wielkości zażytej dawki, powoduje różne efekty, wliczając ogólny wpływ na myślenie i percepcję, trudności z koncentracją, chwilowe zaniki pamięci krótkotrwałej, zaburzone poczucie czasu, zaburzenia motoryczne, relaksację, wzrost apetytu (tzw. „gastrofaza”).

Objawy pojawiają w ciągu kilku minut od rozpoczęcia palenia, a w przypadku zjedzenia potrawy przyrządzonej z marihuaną – od 30 do 60 minut.

Efekt trwa od dwóch do sześciu godzin, w zależności od ilości narkotyku.

W wysokich dawkach mogą się pojawić zaburzenia psychiczne (psychoza, halucynacje, paranoja, urojenia, lęki, panika).

Mieć dzieci czy nie?

Obserwuję politykę prorodzinną po obydwu stronach Bałtyku – w Szwecji, gdzie żyję i w Polsce skąd pochodzę. Obydwa te kraje – Królestwo Szwecji i Rzeczpospolita Polska – należą do Unii Europejskiej, ale stosują różne sposoby prowadzenia polityki prorodzinnej. Polacy mają swoje „becikowe”. Z kolei Szwedzi są bardzo dumni ze swojego rekordowo długiego urlopu rodzicielskiego.

Zarówno w Szwecji jak i w Polsce – szczególnie w czasie obecnego kryzysu – słychać głosy przeciwników używania pieniędzy podatników do wspierania rodzin z dziećmi.

Te głosy odzwierciedlają rosnący kulturowy sceptycyzm wobec rodzin z dziećmi, a w niektórych przypadkach czysty opór w stosunku do posiadania dzieci.

Coraz więcej młodych dorosłych zaczyna wątpić, czy chcą mieć dzieci. Trend ten jest szczególnie widoczny w mediach społecznościowych, takich jak Tiktok, gdzie bezdzietność stała się wyznacznikiem tożsamości singli i małżeństw, które wybrały życie bez dzieci. Taka postawa stwarza atmosferę, którą nazwałbym antyrodzinną.

W czasach gwałtownego spadku liczby urodzeń propozycje pogorszenia sytuacji finansowej rodziców posiadających dzieci staje się wyjątkowo dziwna. Bo kto zaopiekuje się bezdzietnym rodzicami, gdy kiedyś przestaną być młodzi i w końcu – w sposób naturalny – się zestarzeją?

Jedna ze znanych piosenkarek – która postanowiła nie mieć dzieci – wyznała w wywiadzie, że na emeryturze planuje się przeprowadzić do Hiszpanii. Jako zamożna emerytka będzie piła dobre wino serwowane w hiszpańskich restauracjach. Wszystko jakoś z czasem się samo ułoży w życiu bezdzietnej, bogatej kobiety. Ale kto będzie serwować drinki i przygotowywać posiłki w restauracjach? Kto będzie sprzątał pokoje hotelowe lub prywatne domy bogatych bezdzietnych? Kto będzie opiekował się zdrowymi seniorami w ich domach albo chorymi seniorami w szpitalach? Kto w końcu będzie pracował w przemyśle, rolnictwie i usługach?

Odpowiedź jest banalnie prosta. Będą pracować kolejne pokolenia, a więc dzieci tych rodziców, którzy chcą mieć dzieci. I nie dla tego chcą mieć dzieci, żeby korzystać z socjalnych przywilejów fundowanych z pieniędzy podatników. Ale dlatego, że chęć posiadania potomstwa jest naturalna dla gatunku homo sapiens.

Mam nadzieję, że dalekosiężna polityka prorodzinna wszystkich krajów należących do Unii Europejskich – nie tylko Szwecji i Polski – spowoduje, że Europa nie będzie kojarzona na mapie świata jako wielkie muzeum i wielki dom starców.

W UE rodzi się coraz mniej dzieci. Utrzymujące się niskie poziomy dzietności na przestrzeni wielu lat przyczyniły się do starzenia się społeczeństwa, a mniejsza liczba urodzeń doprowadziła do spadku udziału młodych ludzi w całkowitej liczbie ludności.

Współczynnik dzietności spada w Europie od lat. W 2019 roku ogólny współczynnik dzietności w UE wyniósł 1,53 urodzeń na kobietę (w Szwecji – 1,71 a w Polsce – 1,44).

Przyjmuje się, że dopiero współczynnik dzietności powyżej 2,10 jest wartością zapewniającą prostą zastępowalność pokoleń.

Najlepszy paszport

Najlepsza przepustka do świata została ukoronowana. Paszporty niektórych krajów zaprowadzą cię dalej niż inne, a na pewno znacznie łatwiej.

Japończyk może podróżować do 193 z około 199 krajów świata bez wizy. Paszport afgański daje ci bardziej ograniczone możliwości.

Nominacji „najlepszych” paszportów świata dokonuje co roku firma konsultingowa Henley & Partners.

Szósty rok z rzędu Japonia jest na szczycie listy.

Na drugim miejscu są Singapur i Korea Południowa, a następnie Niemcy i Hiszpania na tym samym – trzecim miejscu.

Niemcy i Hiszpanie mogą podróżować bez wiz do 190 krajów świata.

Szwecja jest na piątym miejscu razem z Austrią, Danią i Holandią.

W ostatnich latach w zestawieniu spadła Szwecja. W latach 2011-2017 Szwecja była na przemian na pierwszym i drugim miejscu w indeksie.

Na dole listy znajdują się kraje Bliskiego Wschodu o bardzo niestabilnych warunkach do życia i podróżowania, takie jak Afganistan (ostatni), Irak, Jemen  i Syria. Ale także Pakistan, Somalia i Korea Północna.

Osoba z afgańskim paszportem może obecnie podróżować bez wizy tylko do 27 krajów na świecie.

Paszporty znajdujące się wysoko na liście są również głównym celem kradzieży ponieważ najlepsze paszporty są bardzo chętnie kupowane na czarnym rynku. Handel paszportami skłonił kilka krajów świata do poprawy bezpieczeństwa paszportów dzięki większej liczbie zabezpieczeń i zaawansowanym fotografiom.

Fakty – ”najlepsze” paszporty:

1. Japonia – 193 kraje

2. Singapur i Korea Południowa – 192

3. Niemcy i Hiszpania – 190

4. Finlandia, Włochy i Luksemburg – 189

5. Austria, Dania, Holandia i Szwecja – 188

„Najlepszy” paszport świata, Svenska Dagbladet, 14 stycznia 2023 r.

Världens ”bästa” pass har korats

Vissa nationella pass tar dig längre än andra i alla fall betydligt lättare. En japan kan resa till 193 av världens omkring 199 länder utan visum. Ett afghansk pass ger dig mer begränsade möjligheter.

Sammanställning av världens ”bästa” pass görs varje år av konsultföretaget Henley & Partners. Och för sjätte året i rad toppas listan av Japan. På andra plats kommer Singapore och Sydkorea, följt av Tyskland och Spanien på en delad tredjeplats.

Tyskar och spanjorer kan visumfritt resa till 190 av världens länder.

Sverige återfinns på en femteplats tillsammans med Österrike, Danmark och Nederländerna. Sverige har de senaste åren sjunkit på listan – mellan åren 2011 och 2017 låg vi omväxlande på första och andra plats i indexet.

I botten av listan återfinns länder i mellanöstern med mycket osäkra förhållanden, såsom Afghanistan (sist), Irak, Jemen och Syrien. Men även Pakistan, Somalia och Nordkorea.

En person med afghansk pass kan i dag bara resa till 27 länder i världen utan visum.

Pass högt på listan är också väldigt stöldbegärliga och kan oftast säljas på en svart marknad. Handeln med pass har också fått flera av världens länder att förbättra säkerheten i passen, med fler säkerhetsdetaljer och avancerade bilder.

Fakta – ”bästa” passen:

  1. Japan – 193 länder
  2. Singapore och Sydkorea – 192
  3. Tyskland och Spanien – 190
  4. Finland, Italien och Luxemburg – 189
  5. Österrike, Danmark, Nederländerna och Sverige – 188

Världens ”bästa” pass, Svenska Dagbladet, 14 januari 2023.

Statsministerns fru prästvigd i Strängnäs

Birgitta Ed prästvigdes i Strängnäs domkyrka på söndagen den 22 januari 2023. Med på ceremonin var bland andra maken statsminister Ulf Kristersson.

Efter 25 år som framgångsrik PR-konsult skolade Birgitta Ed om sig 2017, delvis för att hennes man Ulf Kristersson blev statsministerkandidat.

Hon har sagt i en intervju med tidningen Dagen att en annan orsak till karriärbytet är att en närstående tog sitt liv.

Jag kände nej, jag måste få jobba med något som betyder saker på riktigt, sade hon.

Svenska Dagbladet, 23 januari 2023.